Szłam do domu rozmyślając o tym co mnie tam czeka. Wiedziałam, że rodziców niema bo są w pracy ale był mój brat. Wydaje mi się, że mój brat jest gorszy od moich rodziców. Stałam pod drzwiami jakieś 5 min bo nie wiedziałam czy wejść czy nie. W końcu weszłam. W dużym pokoju był mój brat, od raz jak weszłam zaczął krzyczeć.
-No gdzie ty się szlajałaś ?! - zapytał zdenerwowany.
- Nie wrzeszcz !! - powiedziałam wściekła na niego.
- Będę wrzeszczał! Ty najlepiej idź do swojego pokoju i nie wychodź!
-Bo co mi zrobisz?! - zapytałam wściekła na niego
- Idź do siebie! Potem porozmawiasz z rodzicami! - krzyczał zdenerwowany Maciek.
Poszłam do siebie do pokoju cała zapłakana. Jak on może na mnie tak wrzeszczeć !? Przecież nic, aż tak złego nie zrobiłam....byłam załamana. Położyłam się i usnęłam, spałam gdzieś około 2godz. bo rodzice przyszli i mnie obudzili i kazali zejść na dół. Poszłam na dół i wiedziałam, że będzie okropnie.
-Dlaczego nie przyszłaś na noc do domu? - zapytał jeszcze spokojnie ojciec.
-Bo byłam z Natalką, Oliwią i Pauliną na imprezie...-powiedziałam troszeczkę kłamiąc.
-Dobrze, ale gdzie spałaś ? - zapytała o dziwo spokojna mama.
-Uuu...Natalki. - odpowiedziałam cała zestresowana.
-Dobrze to ja zadzwonię do Natalki, dobrze? - zapytał zaciekawiony ojciec co powiem.
-Dobrze zadzwoń- odpowiedziałam miałam nadzieję, że Natalka będzie mnie kryła.
Tata porozmawiał z Natalką i na szczęście mnie kryła.
-Masz szczęście, ale i tak masz szlaban na wychodzenie z domu. - powiedział z powagą ojciec.
-Jak to!? Tato proszę ! - błagałam ojca.
-Daj mi szlaban na komputer, telewizję ale nie na wychodzenie z domu! - prosiłam ojca.
Tata bardzo się dziwił, że nie chcę szlabanu na wychodzenie z domu.
-Tato bardzo cię proszę....daj mi szlaban, ale za 2godz...bardzo proszę ! - rozpłakałam się.
-Dobrze ale masz tylko 2godz. - powiedział stanowczo tata.
~OCZAMI LOUISA~
(w tym samym czasie)
Byłem bardzo zmartwiony tym, że wczoraj nie zaprowadziłem Sandry do domu. By przynajmniej nie miała takiej awantury a może w ogóle w jej nie miała. Co ja gadam być może by miała jeszcze większą awanturę bo była przecież kompletnie pijana. Chciałbym jej jakoś pomóc, ale nie mogę....nie wiem jak! To jest okropne uczucie...jak wiesz, że osoba którą kochasz ma przez ciebie przesrane.
Na dół zszedł Zayn patrzył na mnie chwilę i zapytał :
- Coś się stało?
- Nie, a co się miało stać? - próbowałem go okłamać, że nic się nie stało, ale nie potrafiłem.
-Yhm ta jasne, no mów co się stało? - zapytał zmartwiony Zayn
- Sandra ma przeze mnie awanturę w domu...-powiedziałem zmartwiony
-Dlaczego przez ciebie? - zapytał zdziwiony Zayn
-A bo wiesz jak wczoraj Sandra źle się poczuła to nie zaprowadziłem ja tutaj...a ona powinna być u siebie..chociaż nie wiem czy jakbym ją tam zaprowadził to by nie miała większej awantury, bo była kompletnie pijana. - powiedziałem jeszcze bardziej zmartwiony.
- Nie przejmuj się dobrze zrobiłeś, że ją tutaj przyprowadziłeś przecież ona by miała przesrane jakby ją kompletnie pijaną zobaczyli. - powiedział pocieszając mnie Zayn.
- Nie wiem...może...a tak w ogóle to gdzie Natalka ? - zapytałem już trochę mniej zmartwiony.
- Wczoraj odprowadziłem ją do domu....chyba. - odpowiedział Zayn troszkę zmieszany
- Jak to chyba?! - zapytałem trochę podenerwowany
- No zaprowadziłem ją..- odpowiedział.
-No dobra niech ci będzie - odparłem.
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
~OCZAMI ZAYNA~
Poszedłem otworzyć drzwi stała tam Natalka cała zapłakana.
-Co ci się stało?!- zapytałem przerażony i wpuściłem ją do środka.
-Moja mama kazała mi się z tobą rozstać z tobą, bo podobna masz zły wpływ na mnie - odpowiedziała zaczynając jeszcze bardziej płakać.
Louis to widząc podszedł do mnie i powiedział :
-Musisz iść Zayn jako facet do rodziców Natalki i im wszystko wytłumaczyć. - powiedział spokojnie Lou.
-Nie ! Nie możemy iść do mnie...bo rodzice nie chcą go widzieć! - powiedziała Natalka trochę się uspokajając.
-Ale muszę przecież tego tak nie zostawię! Ja cię kocham ! - powiedziałem po czym złapałem Natalkę za rękę i zapytałem:
-Kochasz mnie?
-Tak oczywiście - odpowiedziała ze łzami we oczach.
-To proszę chodźmy.- powiedziałem dojść spokojnie.
-Dobrze to chodźmy- odpowiedziała.
Poszliśmy do rodziców Natalki.
~OCZAMI SANDRY~
Poszłam szybko do Lou. Musiałam mu powiedzieć, że nie będę mogła się przez dłuższy czas z nim widywać. Zadzwoniłam do drzwi. W drzwiach stanął Lou i mnie przytulił. Weszliśmy do środka.
- Coś się stało? - zapytał z troską.
-Tak..muszę ci powiedzieć, że przez dłuższy czas nie będę się mogła z tobą widywać...-powiedziałam to po czym się rozpłakałam.
-Proszę cię nie płacz! Jak to nie będziesz się mogła zemną widywać?! - zapytał troszkę wściekły.
-Rodzice bardziej ojciec dał mi szlaban na wychodzenie z domu, mogę tylko wychodzić do szkoły nic poza tym. - powiedziałam przygnębiona.
-Sandra czy ty z domu uciekłaś ?! - zapytał trochę wystraszony Lou.
- Nie mam tylko dwie godziny...ja..nie wiem co robić! - powiedziałam bardzo smutna.
Louis przytulił mnie bardzo mocno i powiedział:
-Ja zrobię wszystko, żeby tylko się z tobą widywać.- powiedział zmartwiony Louis.
-Naprawdę? - zapytałam ze łzami w oczach.
-Oczywiście! Zrobię co w mojej mocy, bo cię kocham! - powiedział zdeterminowany Lou.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No powiem, że genialne :) Czekam na next <3 :*
OdpowiedzUsuń